Pokoje 150 i 151 jak sama nazwa wskazuje są ‚sąsiadkami’. Nowe ściany wbudowane w stary klasztor przepuszczają szmery i hałasy, urywki rozmów telefonicznych, oraz głos polskiego lektora, który rozpasał się w wszystkich filmach online puszczanych w godzinach późno po-północnych. Koniec roku, zawód obarczony freelance’m, ryzykiem, wykończony ostatecznie znikającymi we mgle matactwa grantami - staje się gwarantem przemęczenia i chęci wyobcowania (można czytać odpoczynku). ‚Robię spektakl o przyjaciołach’ - pierwszego dnia oznajmił M.M. Przyjaźń bardzo daleko jest w stanie posunąć się swoim okrucieństwie i chyba ciężko wytoczyć wobec niej roszczenia. Tu pojawi się przyjaciółka sztuka. Spotkaliśmy się po raz ostatni w Lublinie z wnikliwą dyskrecją i czujnością. Późno się kładliśmy, późno wstawaliśmy. Proces pracy nad solo Mikołaja przebiegał w pokoju 150, proces pracy nad dokumentem w pokoju 151 bardzo linearnie i rzetelnie, z tak potrzebnym w tym właśnie momencie powietrzem. Mikołaj ochrzcił ten pobyt mianem uzdrowiska z czym trudno byłoby się nie zgodzić. Podczas naszej rezydencji trwały 17 MNSTT, skoncentrowaliśmy naszą uwagę na tych wydarzeniach, w rozmowach, spotkaniach i uczestnictwie. Allessandro Sciarroni - bardzo piękne spotkanie festiwalowe! Dzięki Lublin. Na nowo, jak zwykle. Zaskakuj w grudniu! Bądźcie z nami na V Maat Festivalu ‚Border Line’ - będzie wywrotowo.
poniedziałek, 25 listopada 2013
wtorek, 1 października 2013
Zaczyna ogarniać mnie paranoja i mimo złego stylu, zarzucanego przez opanowane menstruacją polonistki zamierzam o tym napisać - niestety. A oto krótki pacierz, który na te okazję układam i w konkretnej intencji odmawiam.
Broń mnie Boże przed ogniem piekielnym i skrajną głupotą Tobie poddanych!
Od osób fizycznych źle wykorzystujących swoje zasoby np. intelektualne!
Od osób fizycznych nie rozumiejących i tym samym działających na szkodę bliźniego!
Od chybotliwych dachów i chybotliwych strychów - BROŃ!
Od obietnic nie spełnianych w nadziei oczekiwanych!
Od konstrukcji nie logicznych, oszczerstw, matactw i donosów!
Broń mnie Boże przed ogniem piekielnym i skrajną głupotą Tobie poddanych!
Od osób fizycznych źle wykorzystujących swoje zasoby np. intelektualne!
Od osób fizycznych nie rozumiejących i tym samym działających na szkodę bliźniego!
Od chybotliwych dachów i chybotliwych strychów - BROŃ!
Od obietnic nie spełnianych w nadziei oczekiwanych!
Od konstrukcji nie logicznych, oszczerstw, matactw i donosów!
A teraz co Boże daj (bo miło i wtedy)
Daj aparatowi administracyjnemu (powtarzam ADMINISTRACYJNEMU) więcej szarych komórek. DAJ!
piątek, 2 sierpnia 2013
Andiamo a Lecce
Trzeci dzień pobytu w Lecce i cudownym Porto Selvaggio, kompletuje opaleniznę w topless wersji, udami dostarczam sobie radości i kocham się w tych chwilach z przyjaciółmi. żywiołem wody jestem!
niedziela, 28 lipca 2013
płanik urbacki / lady and the trump
LUBLIN miasto nocą umarłe, wyludnione, ciche stało się naszym schronem i tkanką poszukiwań. Mogliśmy wszystko. Jak czwartoklasiści snuliśmy zakazane opowieści i próbowaliśmy zasobów domowej apteczki.
Najlepiej miał zadziałać tramal. Ja nie odczułam jego wielkich właściwości, bardziej narkotyzująca okazała się pełnia i mój towarzysz Urbacki. Razem przeczuwaliśmy, mówiliśmy w tym samym momencie te same zdania i dostrzegaliśmy spadające gwiazdy. Na raz. Jak w filmie romantycznym. Tylko tu jeden pedał i heteryczka, która najchętniej obróciłaby w proch całą definicję powyższych określeń. Będąc w takim miejscu jak Lublin jest możliwe wszystko i nic. Każdy najmniejszy bunt może obrócić się przeciwko Tobie. Naszym wyzwoleńczym tempem minęliśmy kilka postaci ciekawie sytuujących się w tej 11 dniowej opowieści. Chłopców, którzy marzą o całusach z chłopakami wracających do swoich heteryckich gniazd, spowitych tajemnicą i lękiem. Chłopców, którzy są homofobicznymi gejami, tworzą getta w podziemiu otwartym tylko raz w tygodniu w sobotę, przez resztę dni będąc niezauważonymi. Chłopców, którzy pragną domu i pracy, dbają o ogrody i rozbudowują rosaria gdzie lądują statki kosmiczne. Zawsze w nadziei. Żeby było jasne! To nie był ponury obrazek - wszystko jarzyło się kolorowymi barwami jak u Pedro Almodovara i zapraszało do wysłuchania opowieści. Piękne. Bardzo, bardzo pięknie, bo my chcieliśmy słuchać i dostawaliśmy bardzo dużo od opowiadaczy, mimo że ta szczerość momentami uderzała w nas za mocno, bo stając się krainą zrozumienia musisz wiedzieć, że wpuszczasz na swoje połacie dużo więcej niż świat może przyjąć. Przyjmowaliśmy.
wtorek, 16 lipca 2013
!
Pragnę pokoju ziemscy przyjaciele.
Pragnę równości.
Nie jem od dzisiaj mięsa!
1. Żałuję, że nie miałem śmiałości prowadzenia takiego życie, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakie oczekiwali ode mnie inni.
2. Żałuję, że tak dużo pracowałem.
3. Żałuję, że nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia.
4. Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi.
5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym.
Nie wiem jak wcześniej mogłam uważać, że jedzenie mięsa jest ok.
http://markonarium.blogspot.com/2012/08/hodowla-cieleciny.html
Pragnę równości.
Nie jem od dzisiaj mięsa!
Są pomysły żeby się oddalić z kraju, a z drugiej strony może by tak jednak nie. Dokuczliwie odczuwam ciasnotę i zasiedzenie ludzkie. NIE WIEM TYLKO czy chce mi się starzeć i zakwaszać atmosferą miejsc takich jak to! Przecież są kontynenty, gdzie od dziś byłoby mi lepiej, równiej w myśleniu i działaniu. Pozostawanie w wygodnej pozycji stanowi jakiś ludzki horror, zabiera młodość, pogrubia zmarszczki, wlewa się tłuszczem w znudzone ciało i konserwuje, kierując w stronę mebli, ścian, stanu rzeczy. Widziałam to dzisiaj i przeraził mnie ten obraz. Ostatnio mój przyjaciel udostępnił artykuł o tytule '5 rzeczy, których ludzie żałują w chwili śmierci'...
1. Żałuję, że nie miałem śmiałości prowadzenia takiego życie, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakie oczekiwali ode mnie inni.
2. Żałuję, że tak dużo pracowałem.
3. Żałuję, że nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia.
4. Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi.
5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym.
Nie wiem jak wcześniej mogłam uważać, że jedzenie mięsa jest ok.
http://markonarium.blogspot.com/2012/08/hodowla-cieleciny.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)






